A imię jej Róża

Mam 30 centymetrowego penisa. Intrygujące nieprawdaż? Tak postanowił rozpocząć swój wpis. Technikę mierzenia opanował do perfekcji zaczynając od punktu między łopatkami. Podać w calach czy zostawić w systemie metrycznym? Współczesny dylemat moralny gdzie granice pomiędzy dobrem i złem są raczej trudne do określenia. Wypływa to z faktu, że jako człowiek a więc istota (zdaje się) rozumna i posiadająca wolną i nie przymuszoną wolę jest twórcą obu tych wartości. Zostanie przy centymetrach bo wartość liczbowa większa.

Rozmiar jest, teraz kilka słów o sobie. Zatem kawaler, wiek (?). Mamy XXI wiek zatem 21. Znak zodiaku waga ale wpisze lew bo to afrykańskie zwierze słynie z takich figli, że aż mu ślina pociekła po brodzie. Z emocji oprał głowę o chłodną szybę, która tylko na chwilę dała ulgę spracowanej głowie. Nick, tu wpiszę PIRAT bo kobiety lubią romantycznych żeglarzy-rozbójników. Nie miał co prawda drewnianej nogi i nie przepadał za papugami siedzącymi na ramieniu człowieka ale przygoda czeka więc nie zwlekał. Teraz tylko rubryka “telefon” żeby zadzwoniła w “nagłej” potrzebie. A propos coś dzwoni. I to dosyć natarczywie.

Oootwarteee, krzyknął gromko w głąb przedpokoju. Panna Róża weszła ociężale i postawiła sprawunki na podłodze. Panna lat czterdzieści kilka? Musi kiedyś zapytać ją o powód braku zaangażowania w założenie rodziny. Przerwała mu wątek i teraz zastanawiał się co jeszcze atrakcyjnego dopisać. Panna Róża postawiła z rozmachem tacę na biurku przykrywając złośliwie jak mu się to wydało brulion na którym kreślił plany podbojów miłosnych. Na posrebrzanej tacy obok szklanki wody w połowie pustej i w połowie pełnej leżały kolorowe drażetki. To są te pigułki na prokreację o które pan prosił powiedziała stanowczo Panna Róża. Przechodząc na skali stanowczości o oczko lub dwa wyżej dodała: proszę nie bazgrać tych ogłoszeń bo administrator budynku już się wściekał. Najbardziej za to, że podał pan jego numer telefonu. Żona groziła mu rozwodem. Zresztą nie pierwszy już raz.

Tak się pan angażuje w ten proces twórczy, że cały się pan poślinił – jej ton nieco łagodniał.
-A w dupie to mam, wulgarnie zripostował mimo jej przewagi wzrostu.
-W dupie to może pan mieć co najwyżej wczorajszą owsiankę. Teraz idę do biblioteki bo jakiś Umberto napisał książkę specjalnie dla mnie.

© mojaameba.com.pl

unsplash-logozdjęcie w nagłówku: OC Gonzalez
Please wait...

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrypcja  
Powiadom o