Mól namolny żre

Namolny mól, mule z żaru żre
Zmyśla myśli kolorowe o włókninie moherowej
Plecie wątki też o fraku, swetrze, czapce i serdaku
Kolorowej nitce, przędzy. 
Żarcia żąda więcej, więcej

Mule z żaru żre namolnie,
Choć nie o nich marzy on, nie
Śni na jawie sen włókniarzy
A od muli skrzydło jarzy

Żar przeniknął bliżej smyka
I już z mola masz świetlika
Błysnął – zgasł był, nie ma sprawy
Zginął z rąk mól swej potrawy

A trza było smętny molu
Mule żreć zażarcie w znoju
I nie błądzić gdzieś myślami
Między płaszcze z ich szalami

Mogłeś żyć i żreć swe mule
I mięczaki żuć wciąż czule
A nie spłonąć żądzą chorą
Oksydując oksymoron

© mojaameba.com.pl

unsplash-logozdjęcie w nagłówku: Guilherme Stecanella
0 0 votes
Article Rating
Please wait...

Moja ameba Autor

Subskrypcja
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
SØNIET

Tuwim w wersji depresyjnej 👍✌