Krowa na wypasie

Dawno dawno temu, za siedmioma górami, kilkoma rzekami i kilkunastoma postami, napisałem, że powstanie jeszcze kilka past w temacie przygotowywania  różnych produktów żywnościowych w domu.

Chleb już pieczecie razem ze mną, o czym świadczy zainteresowanie tekstem w tym temacie. Nie ukrywam, że bardzo się cieszę, że udało mi się kilka osób zachęcić do zabawy w domową piekarnię.

Dzisiejszy wpis z serii zrób to sam, pokaże jak zdobyć świeży i pyszny twaróg domowej roboty.

Sposób pierwszy: znajdź kogoś, kto robi w domu twaróg i kup/zabierz/wypożycz – twaróg nie tego kogoś. Chociaż…

Sposób ma wiele oczywistych zalet, ale nie jest pozbawiony kilku mankamentów.

Nie możesz pochwalić się znajomym, że sam/sama wykonałeś ten wspaniały ser, że twój ci on. Nie masz pewności z czego ten twaróg został wykonany (ale tego akurat nie wiesz nawet jeśli zrobiłeś twaróg samodzielnie). Ale co najważniejsze, on nie będzie tak wspaniały, przepyszny i doskonały, jak mógłby być, gdybyś wykonał go sam we własnej kuchni, od połowy do końca. Od połowy, bo mleko jednak wyprodukowała krowa.

Jeśli więc nie znalazłeś nieszczęśnika, którego mógłbyś pozbawić wytworu rąk jego, albo po prostu zdecydowałeś się na podjęcie wyzwania, to zapraszam do sposobu drugiego: wykonaj twaróg własnoręcznie.

Czego potrzebujesz?

  • garnek 5-litrowy (albo ośmio, dwunasto itd)
  • długi nóż (może być tępy, a może być nawet linijka – najmniej 30cm – rozmiar ma znaczenie)
  • chochelka
  • sitko kuchenne (takie jak do odcedzania makaronu. O albo durszlak, też dobry)
  • gaza/pielucha/ścierka bawełniana
  • źródło ciepła
  • opcjonalnie długa łyżka i dla freaków – termometr

Tak tak, wiem, że brakuje mleka. Proszę mnie nie poganiać bo zacznę się jąkać.

Mleko jest ważne. Można by rzec, że kluczowe. No to jakie to mleko ma być?

Najfajniej gdyby było własnoręcznie wydojone – z krowy – z wolnego wybiegu – tuż po opadnięciu porannej rosy – a przed codzienną sesją masażu kopyt naszej mlekodajnej przyjaciółki. Jeśli jednak nie masz krowy, nie masz dostępu do kogoś kto ma krowę, nie masz nawet dostępu do kogoś, kto twierdzi, że zna kogoś, kto kiedyś widział krowę, to…

To kup mleko w sklepie.

Mleko ma być nie UHT – bo to już nie jest mleko. Szukamy mleka możliwie najkrócej pasteryzowanego, filtrowanego, homogenizowanego i innego ego. Jak najmniej przetworzone ma być. Ale jeśli kupisz dowolne nieuhate, to też będzie.

W handlu nie ma czegoś takiego jak mleko tłuste (w interesujących nas litrarzach), kupujemy zatem to 3,2% – 3 flaszki. To da mniej więcej trzy litry.

Ponieważ to nie jest mleko prosto od krowy – z całym dobrodziejstwem tłuszczu i reszty przesympatycznych elementów prawdziwie krowiego mleka, to kupujemy dodatkowo kubek (co najmniej 300g) śmietany 18%.

Ważne: Śmietana to mleko + kultury bakteryjne. Jak masz tam jeszcze w spisie skrobię, karageny, parabole, hiperbole czy inne paralaksy, to nie kupuj tego czegoś. Przecież sam producent nie chce wiedzieć, co to jest, to dlaczego ty masz to jeść.

I tyle!

Zabieramy się do roboty.

Mleko wlewamy do gara. Dodajemy śmietanę. Mieszamy. Przykrywamy garnek pokrywką. Odstawiamy w temperaturze “kuchennej” na dwa dni.

W tym czasie mleko się zwarzyło. Gdyby go nie mieszać to przypomina trochę tężejącą galaretkę. Przecież wiesz jak wygląda kwaśne mleko, no to właśnie to.

Kroimy nasz skrzep nożem/linijką na spore elementy. Ze trzy ciachnięcia wzdłuż i tyle samo w poprzek. Można jeszcze pod ukosem – to dla tych, którzy wszystkich poprawiają, że nie mówi się “tam pisze” tylko “tam jest napisane” – ale skoro tam pisze, to co ci do tego…

Garnek z pociętym skrzepem stawiamy na kuchni i grzejemy na wolniutkim ogniu. Tak ledwo ledwo. No może trochę bardziej. A jak chcesz to wsadź termometr i zagrzej skrzep do 39 stopni Celsjusza i tak utrzymuj przez dobrą godzinę. Może być dłużej. Co jakiś czas przemieszaj, żeby nasz nabiał równo się ogrzewał. Nie mieszaj od razu – poczekaj aż skrzep zacznie się ładnie oddzielać od serwatki.

Ponieważ cała operacja bardzo nas zmęczyła i przysnęło się nam lekko, po trzech godzinach grzania skrzepu, nadeszła pora na cedzenie.

Najpierw należy wycedzić kilka cięższych słów – bo się przysnęło, a następnie cedzimy skrzep.

Są dwie szkoły: otwocka i falenicka. Jedna mówi, że koniecznie należy najpierw ostudzić skrzep zanim zacznie się go cedzić. Taki zabieg ma spowodować, że gotowy twaróg zachowa właściwą wilgotność. Ja osobiście mam to w nosie i preferuję szkołę falenicką. Bo nie mam czasu czekać aż się kazeinowe gluty wystudzą a nigdy nie zauważyłem, żeby mój twaróg był przesuszony.

Gazą wykładam durszlak, ten umieszczam wewnątrz garnka lub miski i chochelką (ewentualnie sitkiem) przekładam skrzep z serwatką do przygotowanego durszlaka.

Całość związuję i wieszam nad miską do odcieknięcia. I tak można to zostawić, ale…

Chciałoby się, żeby ten nasz wypieszczony twarożek jeszcze nieźle wyglądał. Bo smakować będzie na pewno wyśmienicie. Jednak, żeby wyglądał, to trzeba nadać mu formę. Możemy kupić profesjonalne koszyki serowarskie (wcale nie są drogie), albo użyć czegoś z domowych szpargałów: sitko, mały durszlak, może jakiś koszyk.

Po wstępnym odsączeniu serwatki i delikatnym odciśnięciu twarogu w gazie, przekładamy twaróg do przygotowanej foremki. Jeśli przełożysz razem z gazą, to oczywiście łatwiej będzie to potem wyjąć. I tak odstaw do lodówki, niech sobie w spokoju odcieka dalej.

Śniadanie następnego dnia nabierze nowego wymiaru. Niby zwykły poranek, ale dla ciebie i twojej rodziny to będzie poranek wyjątkowy.

Mało, że na stole pojawi się upieczony przez ciebie pyszny chlebek, to znajdzie się tam do kompletu również fantastyczny, słodki, świeży i kremowy twaróg domowy – o ja cię… ale slogan reklamowy.

No tak czy inaczej, wygląda na to, że przygotowałem wam śniadanie.

A widzisz, zapomniałbym.

Mam nadzieję, że nie wylałeś serwatki do zlewu. Można nią oczywiście nakarmić kury czy świnki. Czemu nie, ale ja nie mam kurek ani świnek. Za to mam apetyt a serwatka jest bardzo zdrowa i smaczna. Można ją po prostu wypić. Można ją dodać do chleba (według amebowego przepisu oczywiście). Można dodać sok z cytryny, podgrzać i odcedzić dodatkowy skrzep – tak uzyskasz Ricottę.

Ale można na bazie naszej cudownej serwatki ugotować pyszny żurek – przepis znajdziesz tutaj.

No to i obiad masz z głowy. Smacznego!

© mojaameba.com.pl

unsplash-logo zdjęcie w nagłówku: Sophie Dale
Please wait...

Moja ameba Autor

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Wątek komentarzy
0 Odpowiedzi wątku
0 "Falołersi"
 
Komentarz budzący najwięcej reakcji
Wątek budzący najwięcej reakcji
0 Autorzy komentarzy
Najczęściej kometujący
  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] już twaróg, ale pozostały ci dwa litry serwatki. Kłopot? Zupełnie […]

trackback

[…] Przygotuj twaróg w domu, czyli Krowa na wypasie […]