Poprawność polityczna

Poprawność polityczna jest super!

Poważnie, wcale się nie zgrywam.

Nic tak nie zamula oceny “prelegenta” jak jego “nowomowna”, gładka jak jedwab wypowiedź miękko traktująca o równości, partnerstwie, prawach i poszanowaniu.

Zabawne jest to, że aby poprawność polityczna była rzeczywiście POPRAWNA, za każdym razem trzeba dostosowywać do audytorium to, kogo dotyczą poszanowanie, równość i partnerstwo. A zwykle oczywiście będą dotyczyły właśnie większości zebranych audytorów.

No i tu już zaczynamy się gubić w zeznaniach. Jak pogodzić – na przykład – prawa zwierząt do życia, z prawem ludzi do jedzenia tych zwierząt? O równości i partnerstwie w tym przypadku wolę nie wspominać, żeby zachować choć pozory poprawności.

To jest oczywiście tylko przykład. Widać jednak, o co chodzi. Nie da się zjeść ciastka tak, żeby go nie naruszyć. Nie da się być we wszystkim “za”.

Nie da się zrobić tak, żeby wszyscy jednocześnie byli “w prawie”.

Wie o tym każdy, kto otrzymał prawo jazdy. Kodeks mówi jasno, że pierwszeństwo ma tylko ten, kto ma pierwszeństwo a nie wszyscy na raz (tylko, że kodeks opisuje to mniej precyzyjnie).

No dobrze, wyprowadziłem zatem tezę: chcąc być poprawnym politycznie przez wielkie P, skazujemy się na hipokryzję. Może nawet tę tezę udowodniłem?

Nie ma nic złego w poprawności jako takiej. Sama poprawność jest obojętna, ani zła ani przesadnie dobra – jest, no cóż, poprawna.

Kluczem do wyjaśnienia zagadki jest słowo “polityczna”, następujące tuż po słowie “poprawność”. Ta polityczność wyjaśnia dlaczego całe zjawisko jest super. Zgodnie z myślą Maksa Webbera – polityka to dążenie do udziału we władzy – w największym skrócie oczywiście.

Żeby władzę zdobyć, trzeba albo kogoś zmusić albo przekonać do jej uznania – tej naszej władzy. Oczywiście, że łatwiej byłoby zmusić ale nie zawsze mamy ku temu konieczne środki. Zatem zaczynamy przekonywać. I tu otwiera nam się skrzynia pełna możliwości. Mamy tu prośby, groźby, przekupstwo, zachętę, odwoływanie się do uczuć, patriotyzmu, miłości – czasem własnej, nienawiści wobec innych (tych złych – bo innych), itd itp. arsenał jest tym szerszy im mniej skrupułów mamy.

Genialność narzędzia marketingowego, jakim jest poprawność polityczna, wynika również z prostych faktów: po pierwsze jest za darmo a po drugie do niczego nie zobowiązuje.

Kto zabroni uronić łzę nad losem biednych świnek przetrzymywanych w haniebnych warunkach, tuczonych i przygotowywanych na rzeź w bestialski fabryczny sposób? Nikt – oburzenie jest tu jak najbardziej na miejscu.

Tak nie powinno być. Ale i nikt nie zabroni po otarciu łezki dokończyć konsumpcji kotleta schabowego w panierce przysmażonej na złoto. A to, że kotlecik zjadamy biorąc udział w dorocznym bankiecie Związku Producentów Trzody Chlewnej, też nikogo nie powinno dziwić – skoro otrzymałem zaproszenie…

Powtórzę, żeby była jasność (nie chodzi o to, że podejrzewam, że nie czytasz dość uważnie – chcę jedynie dodać dramaturgii) – przyznając, że komuś należy się poszanowanie, równość, prawo czy cokolwiek innego, wcale mu tego czegoś nie daję – nawet nie obiecuję, że dam. Obecnie oczywiście nie mam takiej władzy ale jeśli mnie poprzesz, to…

Spieszę teraz wyjaśnić, że to, co napisałem wyżej jest ultraliberalne, żeby mi nikt nie zarzucił, że jestem skrzywionym prawicowo mizoginem, kseno czy innym fobem.

Jak najbardziej wolność jednostki ponad prawami kolektywu… hmmm w tym oczywiście wolność jednostki do pieprzenia głupot i włażenia w otwór każdemu byle się przypodobać i nie wyjść na mizogina, czy kseno lub innego foba. O, to już było… No popatrz…

Spytacie, o jakiej władzy on ciągle mówi?

O jakiejkolwiek: władzy politycznej, rządzie dusz, liderowaniu w grupie rówieśniczej. Ale przecież ten sam mechanizm działa w kontaktach , niekoniecznie opartych na władzy (o ile przyjmiemy, że takie istnieją). Czy grupa mnie przyjmie, czy ktoś tam mnie polubi, czy odnajdę się w nowej roli…

Niestety, bardzo łatwo wpaść w pułapkę poprawności politycznej. Wystarczy odrobina niepewności – bo wcale nie jest konieczna chęć manipulowania kimkolwiek. Wystarczy bać się, o to, jak zostanę odebrany. Czy moje poglądy zostaną zaakceptowane, a jeśli nie, to co?

Osobiście uważam (podkreślam to “osobiście”, bo nikt mnie w tym uważaniu nie wyręczył i nie cytuję tutaj licznych mądrzejszych od siebie), że zjawisko “poprawności politycznej” jest o tyle powszechne o ile powszechne jest także zjawisko braku własnego zdania, oportunizm oraz niestety zidiocenie, które to w wymierny sposób przekładają się na występowanie i promowanie tego pierwszego.

Byłbym niezmiernie szczęśliwy, gdyby gdzieś za siedmioma górami, siedmioma rzekami i piętnastoma lasami… czyli tam gdzie zwykły żyć smoki, komuś udało się, zamienić potworka zwanego Poprawność Polityczna, na żyjątko równie mityczne co same smoki, a zwane, Kulturą Polityczną – ale o tym pogadamy innym razem.

A na razie moja (wcale nie moja bo pana Kazimierza Staszewskiego – znanego ze swej poprawności) odpowiedź na bieżącą degrengoladę narodowo-salonową. Nie trzeba polecać – zatem po prostu zapraszam:

© mojaameba.com

0 0 votes
Article Rating
Please wait...

jeremiasz82 Autor

Subskrypcja
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

[…] wykształcenie, podejdę do zagadnienia nieco poważniej niż miało to miejsce w przypadku wpisu Poprawność polityczna. Nie musisz się jednak obawiać – aż tak poważny nie będę i nie jest to praca naukowa. […]

[…] wykształcenie, podejdę do zagadnienia nieco poważniej niż miało to miejsce w przypadku wpisu Poprawność polityczna. Nie musisz się jednak obawiać – aż tak poważny nie będę i nie jest to praca naukowa. […]

[…] Ponieważ z kolei ktoś wypomniał mi moje wykształcenie, podejdę do zagadnienia nieco poważniej niż miało to miejsce w przypadku wpisu Poprawność polityczna. […]