Dzień dobry

Cześć, kilka słów o mnie i o tym, czego możesz się spodziewać przeglądając moje wpisy…

Marketing pełną piersią

W dni nieszczęśliwie nazywane “roboczymi”, odprowadzam Młodego do przedszkola. Zwykle poruszamy się pieszo, czasem Młody zasuwa rowerem lub razem jeździmy hulajnogami. W każdym razie te nasze poranne wyprawy, działają na mnie skuteczniej niż najmocniejsza kawa. Ponieważ młody człowieczek często w ich trakcie porusza kwestie fundamentalne, w obezwładniający sposób ustawia mi resztę dnia. Czasem zapyta na przykład, czy wszyscy czują ból tak samo… albo skąd wiadomo, […]

Feuilleton

Rumieńcem dzięcielina pała, jako i ja zapałałem… Piszę do Was regularnie. To jest chyba właściwe określenie. Być może za często. Być może nie w punkt, nie w sedno. Regularnie jednak na pewno. Próbuję nie nudzić. Szukam nowych dla siebie rozwiązań. Staram się odmieniając nieco formę – przez przypadki lub po prostu, zachować jakiś tam styl. Albo zwyczajnie go wypracować. Mój własny, choć pewnie niespecjalnie oryginalny. Nie szukam tematów. Te się […]

Kryzys

Zacznę może od tego, że mój tato miał sporo rodzeństwa. W związku z faktem powyższym, ja miałem sporo ciotek. I tu zaczyna się historia, która wryła mi się w baniak na resztę życia. Jedna z moich ukochanych cioteczek miała modną w tamtych czasach toaletkę. Klasyk, czyli niska komoda fornirowana orzechem, wybarwionym w kolorze na-ten-czas wszechobecnym. No kolor kupy, co tu dużo. Wszystko wtedy było malowane farbami w kolorze o nazwie […]

Czasem cisza

Pamiętaj, że cisza nie jest przeciwieństwem dźwięku. Jest jedynie jego brakiem. Czasem nawet, może być kontynuacją dźwięku. Albo przerwą, akcentującą to, co usłyszałeś przed chwilą, albo to, co nastąpi po niej. Tak, by dźwięk wybrzmiał z właściwą mocą. Jest jednak taki rodzaj ciszy, który nie jest pauzą, wyznaczającą krótszy lub dłuższy okres bez dźwięku. Nie jest pauzą, dającą nadzieję, na jeszcze. Taka cisza, która jest implozją dźwięku. Zjawiskiem pochłaniania […]

Czas Golema

Adaś, bo lubił, gdy tak na niego mówiono, został ulepiony w dziewiętnastym wieku. Miał licznych, podobnych sobie braci i siostry, w różnych częściach kraju, a nawet całej Europy. Było ich sporo, bo i potrzeby były znaczne. Legendę odświeżono po latach zapomnienia. Gliniane zastępy, okazały się niezastąpione w roli dyskretnych obserwatorów. Czasy zrobiły się niestabilne, a każdy sposób na zdobycie wiedzy i utrzymanie ręki na pulsie mocno rozedrganej Europy, był […]

wyrób czekoladopodobny

Historia z czasów “Zemsty Reagana” , kostkowanej modeliny, pakowanej w pomarańczowy papier z napisem “Wyrób czekoladopodobny Magnolia” lub “Wyrób z masy tłustej”, albo po prostu, z czasów do-niczego-niepodobnych. Rzeczy były tylko pozornie tym, na co wyglądały. Chociaż nie brakowało również tych, które były boleśnie dosłowne i nic nie łagodziło ich socrealnych szarości, palety khaki i dokuczliwego uczucia braku. Brak, dajmy na to, papieru toaletowego, można było sobie rekompensować dostępem […]

Mól namolny żre

Namolny mól, mule z żaru żreZmyśla myśli kolorowe o włókninie moherowejPlecie wątki też o fraku, swetrze, czapce i serdakuKolorowej nitce, przędzy. Żarcia żąda więcej, więcej Mule z żaru żre namolnie,Choć nie o nich marzy on, nieŚni na jawie sen włókniarzyA od muli skrzydło jarzy Żar przeniknął bliżej smykaI już z mola masz świetlikaBłysnął – zgasł był, nie ma sprawyZginął z rąk mól swej potrawy A trza było smętny moluMule żreć zażarcie […]

Znaki

„Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich.” Tak oto zaczyna się Trylogia Henryka Sienkiewicza naszego drugiego w kolejności noblisty. Wykorzystam jego znaki bowiem nigdy nie wróżą czegoś dobrego, również w tym roku. Mieszkam […]

Niech żyje bal

Bo to życie to bal jest nad bale… Ty? Bal? Skąd taki pomysł? – Zapytacie. I słusznie. Pomysł nie był mój, a zaproszenie przyszło znienacka. I do Nienacka powinno było wrócić nieotwierane, ale do tego jeszcze dojdziemy. Czarna, matowa koperta ze srebrną kaligrafią. Myślę sobie, znowu jakiś Kruk czy inny Jubitom, chce mi sprzedać kolczyki dla żony. Odłożyłem więc nieotwartą reklamówkę na półkę. Trafiłem jednak w dziesiątkę, bo właśnie żona […]

Karp’e die’m

Pobudka była jak co roku – bolesna.– Wstawaj, już ósma dochodzi, a ty ciągle w łóżku. Roboty tyle, a ty się wylegujesz!– ehm No i się zaczęło. Już wiedziałem, że zęby umyję dopiero wieczorem. W drzwiach mojego pokoju potknąłem się o odkurzacz. Jasne. – Jeszcze nie skończyłeś? Szybko, bo choinkę trzeba ogarnąć. Jak choinkę ogarnąć? Nie mamy choinki. Nie zdążyłem tego powiedzieć na głos… – A jeszcze trzeba […]

Ślepa ta Sprawiedliwość

I znowu o kulturze będzie. Kulturze osobistej. Bo kto lepiej się nadaje do prawienia o kulturze, jeśli nie cham i prostak, który od zawsze o kulturze marzył i podziwiał ją. Tym bardziej do zadania się nadaję, bo tym razem nie o kulturze wprost, a o braku kultury, pisał będę. “Przejdźmy do adremu” – bardzo mi się podoba ta konstrukcja – przaśna taka ale z nutką dekadencji – jak w reklamie pewnej kawy. O adremie miało […]

Zołzy i hetery

Jest bardzo wiele tematów, których nie rozumiem i na których się nie znam. Nie przeszkadza mi to oczywiście w snuciu dywagacji i analiz. Dyskutować mogę na każdy temat. Tym płynniej im mniejsze pojęcie mam. Dzisiaj nie chcę dywagować ani analizować. Choć faktycznie temat, którym się zajmę jest dla mnie niejasny, niezrozumiały i budzi we mnie sprzeczne uczucia. Napiszę zatem tylko to, co mi się wydaje. Niekoniecznie będzie to poprawne politycznie, ale trudno. Choć […]

Dzióbek

Dzisiaj mniej do czytania. Pokażę Wam kilka strzałek i opowiem o Dzióbku. Jestem jego psychofanem od kilku lat, choć nasze drogi rozeszły się już dawno. Niestety po czasie zorientowałem się, z kim tak naprawdę miałem do czynienia. Po kolei. Dawno, dawno temu, dostałem się na staż do pewnej korporacji. Nie było łatwo. Nie będę się chwalił ale z tego co pamiętam, to z około tysiąca kandydatów, wybrano naszą czterdziestkę. No tak – wybrano. […]

O mój rozmarynie

Ach, cóż to były za obchody… Tak dobrze nie bawiłem się już od dawna. Panie z przedszkola naszego malca, z wyprzedzeniem zaprosiły rodziców dzieci z naszej grupy, na wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych i takie tam. To “takie tam” dośpiewaliśmy sobie sami, ale po kolei. Wiadomo, setna rocznica. Całe szczęście panie przedszkolanki wykazały się przenikliwością i całość zorganizowały kilka dni wcześniej, bo w poniedziałek, wiadomo – nowa ustawa i wolne. Gdy tylko przeczytałem ogłoszenie […]

O modalnościach słów kilka

Zacznijmy od tego, że lepiej jest. Jest dobrze. No, prawie świetnie. A przynajmniej nie jest beznadziejnie. Nie lubię mówić i pisać o polityce. I tym razem postaram się nie wchodzić w to bagno… za głęboko… Zakończyły się właśnie wybory do samorządów. I nasi nie przegrali! Nasi również nie wygrali. Nasi nie wystartowali w wyborach. To nie jest ważne. Ważne, że ONI nie wygrali! Ha, jakie to nasze, prawda? Panie Boże, spraw, by sąsiadowi zdechła krowa. No i sprawił… ale nie do końca. Ta […]