Dzień dobry

Cześć, kilka słów o mnie i o tym, czego możesz się spodziewać przeglądając moje wpisy…

Salwa radości

Tyle radości, że wystarczy na salwę Delikatnie naciąć i zakręcić, wzdłużnie wyprostować, odchylić w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, tak aby trzpień nie wystawał ponad nacechowaną krawędź. Postępowanie zgodnie z instrukcją przyniosło oczekiwany efekt, a dorodne i już nie rumiane jabłko leżało obrane na blacie. Obierki wylądowały w koszu, zgodnie z kolejną instrukcją o segregacji odpadów. Naturalnie, zaraz nad tą darmową ucztą zaroiło się od przedstawicielek gatunku drosophila melanogaster . Gdzie […]

Zgaga

Wystartował wcześnie rano, tuż po świcie. Pogoda zapowiadała się, jak to zwykle jesienią, na pochmurną z dłuższymi przejaśnieniami. Podobno jego babka prognozowała pogodę na podstawie łupania w kościach i skręcania w stawach, ale on był za młody aby odczuwać podobne rzeczy. Uwielbiał latać od kiedy sięgał pamięcią – miał to w genach po ojcu i matce. Inni dziedziczą po rodzicach piękny głos czy też smukłą sylwetkę. On miał to o czym mogą tylko marzyć pozostali […]

Sza i konik polny

Witaj rycerzyku w swoim ślicznym zielonym chitynowym pancerzyku – rzekła sza do konika polnego. Konik niespiesznie obrabiał żuchwami zielsko szczawiu i nie zwracał bynajmniej uwagi na pasożyta. Mogę być twoja bo już nie jestem gnidą – drążyła temat sza. Konik popatrzył w niebo i powiedział: rozumiem, że dziura ozonowa, że ptasia jest grypa, ale dopóty dzban wodę nosi… i urwał łeb szy. Babcia skończyła opowiadać bajkę, a duże […]

Pamięć mięśniowa

Serie powtórzeń. Te same reakcje na tożsame bodźce. Ćwiczone i powtarzane setki, tysiące razy. Ciało wykonuje skomplikowane sekwencje napięć i rozluźnień mięśni, zupełnie bez udziału woli. Bezmyślnie ale metodycznie. Automatyzm ruchu jest celem morderczych treningów. Chodzi oczywiście o oszczędność. W tym przypadku, oszczędność czasu. Setne sekundy, których nie musisz marnować na analizę i rozsyłanie po ciele zbędnych informacji, mogą dać ci przewagę. Dla przewagi właśnie od lat trenujesz, […]

A imię jej Róża

Mam 30 centymetrowego penisa. Intrygujące nieprawdaż? Tak postanowił rozpocząć swój wpis. Technikę mierzenia opanował do perfekcji zaczynając od punktu między łopatkami. Podać w calach czy zostawić w systemie metrycznym? Współczesny dylemat moralny gdzie granice pomiędzy dobrem i złem są raczej trudne do określenia. Wypływa to z faktu, że jako człowiek a więc istota (zdaje się) rozumna i posiadająca wolną i nie przymuszoną wolę jest twórcą obu tych wartości. Zostanie przy centymetrach bo […]

Marketing pełną piersią

W dni nieszczęśliwie nazywane “roboczymi”, odprowadzam Młodego do przedszkola. Zwykle poruszamy się pieszo, czasem Młody zasuwa rowerem lub razem jeździmy hulajnogami. W każdym razie te nasze poranne wyprawy, działają na mnie skuteczniej niż najmocniejsza kawa. Ponieważ młody człowieczek często w ich trakcie porusza kwestie fundamentalne, w obezwładniający sposób ustawia mi resztę dnia. Czasem zapyta na przykład, czy wszyscy czują ból tak samo… albo skąd wiadomo, […]

Feuilleton

Rumieńcem dzięcielina pała, jako i ja zapałałem… Piszę do Was regularnie. To jest chyba właściwe określenie. Być może za często. Być może nie w punkt, nie w sedno. Regularnie jednak na pewno. Próbuję nie nudzić. Szukam nowych dla siebie rozwiązań. Staram się odmieniając nieco formę – przez przypadki lub po prostu, zachować jakiś tam styl. Albo zwyczajnie go wypracować. Mój własny, choć pewnie niespecjalnie oryginalny. Nie szukam tematów. Te się […]

Kryzys

Zacznę może od tego, że mój tato miał sporo rodzeństwa. W związku z faktem powyższym, ja miałem sporo ciotek. I tu zaczyna się historia, która wryła mi się w baniak na resztę życia. Jedna z moich ukochanych cioteczek miała modną w tamtych czasach toaletkę. Klasyk, czyli niska komoda fornirowana orzechem, wybarwionym w kolorze na-ten-czas wszechobecnym. No kolor kupy, co tu dużo. Wszystko wtedy było malowane farbami w kolorze o nazwie […]

Czasem cisza

Pamiętaj, że cisza nie jest przeciwieństwem dźwięku. Jest jedynie jego brakiem. Czasem nawet, może być kontynuacją dźwięku. Albo przerwą, akcentującą to, co usłyszałeś przed chwilą, albo to, co nastąpi po niej. Tak, by dźwięk wybrzmiał z właściwą mocą. Jest jednak taki rodzaj ciszy, który nie jest pauzą, wyznaczającą krótszy lub dłuższy okres bez dźwięku. Nie jest pauzą, dającą nadzieję, na jeszcze. Taka cisza, która jest implozją dźwięku. Zjawiskiem pochłaniania […]

Czas Golema

Adaś, bo lubił, gdy tak na niego mówiono, został ulepiony w dziewiętnastym wieku. Miał licznych, podobnych sobie braci i siostry, w różnych częściach kraju, a nawet całej Europy. Było ich sporo, bo i potrzeby były znaczne. Legendę odświeżono po latach zapomnienia. Gliniane zastępy, okazały się niezastąpione w roli dyskretnych obserwatorów. Czasy zrobiły się niestabilne, a każdy sposób na zdobycie wiedzy i utrzymanie ręki na pulsie mocno rozedrganej Europy, był […]

wyrób czekoladopodobny

Historia z czasów “Zemsty Reagana” , kostkowanej modeliny, pakowanej w pomarańczowy papier z napisem “Wyrób czekoladopodobny Magnolia” lub “Wyrób z masy tłustej”, albo po prostu, z czasów do-niczego-niepodobnych. Rzeczy były tylko pozornie tym, na co wyglądały. Chociaż nie brakowało również tych, które były boleśnie dosłowne i nic nie łagodziło ich socrealnych szarości, palety khaki i dokuczliwego uczucia braku. Brak, dajmy na to, papieru toaletowego, można było sobie rekompensować dostępem […]

Mól namolny żre

Namolny mól, mule z żaru żreZmyśla myśli kolorowe o włókninie moherowejPlecie wątki też o fraku, swetrze, czapce i serdakuKolorowej nitce, przędzy. Żarcia żąda więcej, więcej Mule z żaru żre namolnie,Choć nie o nich marzy on, nieŚni na jawie sen włókniarzyA od muli skrzydło jarzy Żar przeniknął bliżej smykaI już z mola masz świetlikaBłysnął – zgasł był, nie ma sprawyZginął z rąk mól swej potrawy A trza było smętny moluMule żreć zażarcie […]

Znaki

„Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich.” Tak oto zaczyna się Trylogia Henryka Sienkiewicza naszego drugiego w kolejności noblisty. Wykorzystam jego znaki bowiem nigdy nie wróżą czegoś dobrego, również w tym roku. Mieszkam […]

Niech żyje bal

Bo to życie to bal jest nad bale… Ty? Bal? Skąd taki pomysł? – Zapytacie. I słusznie. Pomysł nie był mój, a zaproszenie przyszło znienacka. I do Nienacka powinno było wrócić nieotwierane, ale do tego jeszcze dojdziemy. Czarna, matowa koperta ze srebrną kaligrafią. Myślę sobie, znowu jakiś Kruk czy inny Jubitom, chce mi sprzedać kolczyki dla żony. Odłożyłem więc nieotwartą reklamówkę na półkę. Trafiłem jednak w dziesiątkę, bo właśnie żona […]

Karp’e die’m

Pobudka była jak co roku – bolesna.– Wstawaj, już ósma dochodzi, a ty ciągle w łóżku. Roboty tyle, a ty się wylegujesz!– ehm No i się zaczęło. Już wiedziałem, że zęby umyję dopiero wieczorem. W drzwiach mojego pokoju potknąłem się o odkurzacz. Jasne. – Jeszcze nie skończyłeś? Szybko, bo choinkę trzeba ogarnąć. Jak choinkę ogarnąć? Nie mamy choinki. Nie zdążyłem tego powiedzieć na głos… – A jeszcze trzeba […]